ROBERT GAWLIŃSKI urodził się pod znakiem Panny, 31 sierpnia 1963 roku w Warszawie. Dorastał w dzielnicy Grochów – niekoniecznie słynącej z dość dobrej reputacji. Potem były jeszcze inne dzielnice Warszawy. Najmilej z dzieciństwa wspomina swojego dziadka, który jak sam twierdzi: ‘…był wynalazcą, między innymi opracował maszynę do robienia haczyków na ryby, do której patent odkupiła japońska firma po targach jakie odbyły się w Poznaniu…‘.

W dzieciństwie Robert wychowywał się tylko z matką, ponieważ ojciec opuścił rodzinę kiedy Gawliński miał 7 lat. Przygodę z muzyką Robert rozpoczął w wieku 3 lat, kiedy to jego repertuar obejmował pieśni operowe oraz piosenki Jeremy Stępowskiego. Również we wczesnym dzieciństwie Robert zachwycił się Czesławem Niemenem i zespołem NoToCo, oraz Louisem „Satchmo” Armstrongiem. Kiedy był w drugiej klasie szkoły podstawowej, jego talent ujawnił się podczas wykonania, na szkolnej akademii, piosenki Z. Sośnickiej: ‘Dom, Który Znam’. Jednak prawdziwe rockowe granie przyszło wtedy, gdy Robert ukończył 19 lat i założył swój pierwszy zespół GNIEW, z którym wykonywał wesołego punk-rocka. Zespół działał od 1979 roku do 1982 roku. W jego składzie grali: Michał Rollinger (gitara), Piotr Stempniewicz (perkusja). Co ciekawe – Gawliński, oprócz pełnienia roli wokalisty, grał również na gitarze basowej. Podobno do dziś zachowały się amatorskie nagrania tej grupy.

Następny zespół jaki Robert utworzył, i który podobnie jak Gniew nie istniał zbyt długo, był zespół NIEUSTRASZENI POGROMCY WAMPIRÓW. Zespół doczekał się swojej kasety demo, jednak nie pozwoliła ona dostać się grupie do festiwalu jarocińskiego. Prawdziwy przełom w karierze muzycznej Roberta Gawlińskiego nastąpił dopiero w roku 1984, kiedy to objawił się światu zespół MADAME. Zespół stworzony przez 2 Robertów (Gawlińskiego i Sadowskiego), który na ówczesne warunki robił niesamowitą karierę i miał zadatki na to aby osiągnąć status mega gwiazdy. Piszemy, że grupa została założona przez dwóch Robertów, ponieważ to właśnie z momentem przyjścia Sadowskiego do zespołu rozpoczął się ten prawdziwy okres Madame. Grupa powstała dokładnie w Sylwestra w roku 1982 i pierwszy skład obejmował następujące osoby: Robert Gawliński (wokal), Jacek ‘Perkoz’ Perkowski (gitara), Krzysztof Dominik (perkusja), Piotr ‘Józek’ Jóźwiak (bas). W 1983 roku odchodzi do Azyl P Perkoz i w jego miejsce przychodzi Robert Sadowski. Oprócz Sadowskiego i Gawlińskiego w zespole grali: Tomasz Jaworski (gitara basowa) oraz Sławomir Słociński (perkusja). Madame został doceniony podczas eliminacji do festiwalu jarocińskiego przez samego Zbigniewa Hołdysa, który podczas przesłuchania w warszawskim klubie Stodoła stwierdził tylko krótko: ‘…No kurwa, chłopaki, co ja wam będę pierdolił. Zajebiście gracie…’ W Jarocinie zespół Madame zagrał w dniu festiwalowym nazwanym ‘Czy POP nas zje?’ – otrzymał wyróżnienie i znalazł się w obozie muzycznym jakim kierował Walter Chełstowski. Razem z Madame były tam również takie kapele jak: Aya RL, Made In Poland, Siekiera i Variete. Madame zostało okrzyknięte najlepszym zespołem nowo-falowym w naszym kraju. Porównywano go do U2, doszukiwano się związków z zespołem Opposition. Zespół zdołał wylansować kilka piosenek, które stały się swego czasu przebojami: ‘Może Właśnie Sybilla’, ‘Krawat Powieszony W Łaźni’, ‘Dzień Narodzin’, ‘Głupi Numer’, ‘Gdyby Nie Szerszenie’. Piosenka ‘Może Właśnie Sybilla’ dotarła do siódmego miejsca listy przebojów Trójki, a utwór ‘Gdyby Nie Szerszenie’ zawędrował nawet na miejsce drugie tej samej listy. Robert pomógł również Igorowi Czerniawskiemu (Aya RL) i w ten sposób powstał numer ‘Wariant C’, który znalazł się na pierwszej płycie grupy Aya RL. Teledysk do utworu ‘Może Właśnie Sybilla’ nakręcił Grzegorz Płocha. Jako ciekawostkę, należy podać fakt, że podczas kręcenia teledysku, reżyser napisał farbą na murze cmentarnym napis ‘Madame, Jutro, Jutro, Jutro’. Po zakończeniu zdjęć napis nie został usunięty wywołując mały skandal.

Robert został okrzyknięty jednym z najlepszych wokalistów polskich plasując się w pierwszej dziesiątce, a zespół Madame zajął pierwsze miejsce w plebiscycie zespołów polskich wyprzedzając takie zespoły jak: Kat, Kult, Variete, Aya RL, Lech Janerka. Niestety zaraz po nagraniu płyty koncertowej dla firmy Rogot, która pod tytułem ‘Madame Koncert‘ (dla przypomnienia dodajemy, że realizatorem płyty był Anglik Neil Black) ukazała się w wersji kompaktowej, i po sukcesie w Jarocinie, zespół rozpadł się. Co ciekawe, dużą zasługę w rozpadzie Madame miał… Walter Chełstowski. Drogi obu Robertów na jakiś czas rozeszły się, aby po latach w nieco innych okolicznościach, znowu się skrzyżować. Jeszcze jedną ciekawostką związaną z koncertem jaki się ukazał jest fakt, że jedno z nagrań zawiera tekst, który potem ukazał się na debiutanckiej płycie Wilków jako piosenka ‘Amiranda’, a drugą ciekawostką to, że zespół zagrał wtedy dwa koncerty w klubie Riviera Remont: 3 i 4 października, których to repertuar złożył się na wspomnianą płytę. Madame oficjalnie przestało istnieć wiosną 1986 roku. W latach 90-tych zespół spotkał się jeszcze dwa razy w komplecie: podczas nagrań do programu 5-10-15 gdzie odbyła się rozmowa członków zespołu z młodzieżą zaproszoną do studio, a następnie muzycy zagrali zaimprowizowany kawałek, oraz w czasie promocji płyty Solo 31 sierpnia 95 roku.

Po rozpadzie Madame Robert przeżył krótkie epizody w zespołach MADE IN POLAND oraz ZŁOTOUSTY I ANIOŁY. W pierwszym zespole Robert przez jakiś czas zastępował swojego przyjaciela Rozziego. Robert, który nawet specjalnie przeprowadził do Krakowa, przygotował razem z zespołem Made In Poland materiał na płytę (składający się z siedmiu utworów), ale brak managera i osób chcących poważnie zająć się tym projektem spowodował, że album nigdy nie ujrzał światła dziennego. Drugi zespół utworzony został podczas współpracy Roberta z Markiem Jackowskim, u którego wraz ze swoją dziewczyną Moniką mieszkali jakiś czas. Marek Jackowski szukał wokalisty do swojego zespołu i wszyscy kierowali go do jednej osoby jaką był Robert. Współpraca Marka i Roberta zaowocowała jednym wspólnym koncertem i przygotowaniem materiału na nigdy nie nagraną płytę. Razem z nimi grali w zespole: Marcin Ciempiel (ex – Mannam) – bas, oraz Gogo Szulz – perkusja. Współpraca zakończyła się w momencie kiedy Olga Jackowska postanowiła reaktywować Mannam.

W 1986 roku Robert otrzymał kolejną, po Made In Poland, ofertę z poważniejszej kapeli jaką była wtedy Republika. W 1986 roku jej lider Grzegorz Ciechowski postanowił rozpocząć karierę solową jako Obywatel G.C. Koledzy z zespołu nadal chcieli grać jako regularny band, i w ten sposób powstał zespół OPERA, którego wokalistą został właśnie Robert Gawliński. Opera była trochę takim sztucznym tworem, z założenia miał to być zespół super gwiazd… z jednej strony znani muzycy Republiki, zespołu kultowego, z drugiej młody, ale już z sukcesami w nie mniej kultowych kapelach Robert. Opera zarejestrowała jednopłytowy materiał, który również dopiero po rozpadzie grupy (w związku z powrotem Grzegorza Ciechowskiego do zespołu) doczekał się swojej premiery. Prace nad tą płytą Robert nie wspomina najlepiej, uważając, że była ona bardzo ciężka dla niego. Robert musiał napisać i wyśpiewać teksty do już gotowych podkładów instrumentalnych. Jako, że Robert jest artystą, który w procesie komponowania łączy ze sobą wymyślanie muzyki i tekstów, kłóciło się to z jego naturą. Jednak, jak sam przyznaje, udało mu się również nagrać wtedy płytę, którą do dziś uważa za ‘najrówniejszą’ jeśli chodzi o poziom i spójność tekstów.

Po przygodzie z zespołem Opera, Robert nawiązał współprace ze Zbyszkiem Hołdysem – legendą polskiej sceny rozrywkowej, rockowej, z którym do dziś łączy go ogromna przyjaźń. Założyciel i lider Perfectu zaopiekował się młodszym kolegą i podobnie jak kiedyś z Markiem Jackowskim, Robert wraz z Moniką zamieszkał w domu Hołdysa, gdzie odbywały się wspólne jam session. W życiu Roberta pojawił się kolejny zespół THE DIDET BIDET. Jest to o tyle ważne, że piosenka ‘War And Love’ powstała właśnie w czasie istnienia tego zespołu. Grupa wykonywała muzykę, którą Robert określa jako psychodeliczny punk-rock. W zespole, oprócz Gawlińskiego, grali: Majonez(ex Isaura) (perkusja), Sidney (bas),Klon (gitara). W tym czasie powstała tez piosenka, która potem stała się wielkim hitem zespołu Wilki „Moja Baby”. Powstała tylko dlatego, że zespół koniecznie chciał mieć w repertuarze balladę rockową… (!)

Ciągle jednak czegoś brakowało do tej pełni szczęścia i Robert nadal czuł, że los nie jest dla niego łaskawy jeśli chodzi o muzykę. Stąd zapewne też pojawił się pomysł, przyjęcie roli w musicalu ‘Metro’. Pomysł ten jednak upadł, ale prawdziwe nieszczęście wisiało dopiero w powietrzu. Na 3 dni przed datą ślubu z Moniką , Robert dowiedział się, że jest poważnie chory. W jednym z wywiadów powiedział później: ‘…powiedziałem Monice: może nie bierzmy ślubu, bo nie wiadomo czy zostanę jeszcze tutaj. To było 10 lat temu. Przeżyłem to mocno, natychmiast wydoroślałem. W takich sytuacjach człowiek zmienia wszystkie swoje dotychczasowe poglądy, zaczyna myśleć zupełnie innymi kategoriami. Bardzo chciałem żyć, choć były momenty załamania. ‘Wcześniej’, ‘jutro’, ‘wczoraj’ – te pojęcia nie miały już żadnego znaczenia. W szpitalu byłem miesiąc. Dzień przed operacją słuchałem Sex Pistols i jeździłem na tyłku po korytarzach. Bardzo dużo emocji… W nocy słuchałem X-Mal Deutschland, by zasnąć…’. W 1987 roku 24 września Robert poślubia swoją dziewczynę Monikę.

Comments are closed.

hide totop